sobota, 12 sierpnia 2017

#25. Life story: miał być ślub i wesele też...


Miał być ślub i wesele też...

      Karolina przyjechała z rodzicami do Anglii jako prawie że nastolatka. Musiała oswoić się z owym otoczeniem, językiem i zwyczajami. O powrocie do Polski nie było mowy. I choć chciała uciekać nie raz, została. Tu poznała Adama - anglika. Swoją szkolną wielką miłość. Minęły niespełna trzy lata, a oni zaraz po szkole wzięli wspólnie dom na kredyt, zaręczyli się. Dorosłość dopadła ich bardzo szybko. Jednak Adam ( jak wielu facetów) miał jedną wadę, którą wszystko popsuł. To była zazdrość.
     Osobiście nienawidzę typów, którzy okazują zaborczą zazdrość wobec swojej kobiety. Właściwie to też tyczy się przeciwnych sytuacji ( u kobiet ). No więc był zazdrosny o przyjaciela Karoliny. Któregoś dnia się wściekł wertując jej wiadomości w telefonie. I choć nie zawierały niczego złego, sam fakt iż pisała z innym facetem strasznie go podburzył. Uniósł na nią rękę, pięść. Kłótnia skończyła się tak, że dziewczyna wylądowała w szpitalu. Spędziła tam kilka dni i nie widziała już dalszej przyszłości dla tego związku.

      Przez jakiś czas próbował do niej wrócić, ale w między czasie szybko się kimś pocieszył. Któregoś dnia dostała telefon od jego taty.
      - Słuchaj on ma poważny problem. Musi być operowany, a powiedział, że nie będzie żadnej operacji póki do niego nie przyjedziesz. - tłumaczył dziewczynie. Niewiele ją to wzruszyło, bo przecież nie był już częścią jej życia. Jednak gdzieś tam w środku wciąż siedział w jej sercu. Dlatego zaraz po pracy pojechała do niego i  namówiła na operację. Oczywiście to była swoistego rodzaju emocjonalna zagrywka chłopaka. Przy okazji znów próbował ją przepraszać i prosić o wybaczenie.
      Została z nim w szpitalu. Po tym jak go wypuszczono zaopiekowała się nim i znów się zeszli. Zerwała kontakty z przyjacielem dla dobra swojego związku. Wszystko układało się pięknie. Data ślubu była wyznaczona, wszystko powoli załatwiane i opłacane. A w drodze pojawiło się też dziecko, które miało dopełnić ich szczęście.
   
      W wakacje - rok przed ślubem - jedna z agencji zaproponowała im pracę na letnim festiwalu. Mieli tam pojechać razem i tak się stało. Ostatecznie też Adam znów zerknął do jej telefonu i spojrzał na jakieś stare wiadomości od jej przyjaciela. Nie bacząc na konsekwencje swoich czynów oraz maleństwo w jej brzuchu kiedy tylko weszła do pomieszczenia stało się. Opowiadała mi, że niewiele pamięta z tego wieczoru. Tylko jak wściekły zaciska pięści i idzie w jej stronę. Obudziła się w szpitalu. Straciła dziecko, a przed wejściem czekało dwóch policjantów, którzy tylko za jej zgodą pozwolili wejść komuś do pomieszczenia.

       Sprawa trafiła do sądu i dziewczyna wywalczyła zakaz zbliżania się. Dziś miałaby dziecko, byłaby po ślubie, ale Bóg chciał by było inaczej. I może dobrze, że stało jak się stało. Karolina będzie teraz bardziej ostrożniej dobierać sobie wybranków i nie pozwoli sobie na kolejny taki błąd. A on pewnie do dziś wypomina sobie to co zrobił i ile stracił przez swoją zaborczość( mam taką nadzieję).

      A piszę o tym bo nienawidzę przemocy wobec kobiet, dzieci czy mężczyzn. To dla mnie temat rzeka, o którym mogę długo rozmawiać. Nienawidzę zaborczości u facetów i chorobliwej zazdrości, która toczy jad w związkach. Czasem wystarczy zwykła rozmowa i wyjaśnienie sobie wątpliwości. Czasem po prostu wystarczy podjeść i powiedzieć "Przepraszam, kocham cię"  i przytulić tak jakby świat miał się złożyć na nowo w waszych ramionach. Popełniamy wiele błędów tylko po to by znów do nich nie dopuścić. I pamiętajmy, że nie ważne po której stronie teraz stoicie - nie cofniecie czasu cokolwiek postanowicie zrobić. Ale życie przeszłością też nie jest rozwiązaniem. Nią się nie żyje tylko wyciąga z niej wnioski.

6 komentarzy:

  1. Ja także nienawidzę przemocy, wobec kogokolwiek. Jakby ludzie nie znali innych sposobów... Ale w gruncie rzeczy cieszę się, że owa Karolina nie została na dłuższy czas w tym związku, dobrze, że z tego wyszła, chociaż po drodze i tak poznała konsekwencje wejścia w tę relację :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami tak jest, że miłość przysłania nam wady drugiego człowieka. Bardzo wierzymy, że wtedy ta osoba się zmieni i próbujemy ratować związki. Jednak kiedy nic się nie zmienia, po prostu trzeba odpuścić.

      Usuń
  2. Zazdrość - jedyna niepojęta sprawa dla mnie :/ . i chyba nie będę chciała zrozumieć ludzi, którzy są zazdrośni. www.flare.com.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zrozumieć to bym chciała, ale jeśli się nie zmieniają - nie chce mieć z tym do czynienia.

      Usuń
  3. Przemoc to coś okropnego. Nikt nie powinien stosować siły.
    http://natalie-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. podstawą udanego związku powinno być zaufanie i szczera rozmowa, jeśli tego brakuje pojawia się owa zazdrość chora zazdrość, która niszczy wszystko...

    OdpowiedzUsuń