piątek, 26 maja 2017

#16.Piątkowe propozycje filmowe.

   Piątek to czas, kiedy tuż po pracy zapominamy o męczącym tygodniu. Chcemy się zrelaksować i wypocząć w domowym zaciszu. Niektórzy woleliby może przy paru drinkach wyszaleć się na jakiejś imprezie. Cóż, dla tych drugich nie mam nic na dzisiaj, ale jeśli należysz do tych pierwszych, to znalazłam Ci propozycje na dzisiejszy wieczór.

    Film to zawsze dobry pomysł na spędzenie czasu. Dlatego mam dla Was kilka propozycji, które warto obejrzeć. Sama osobiście obejrzałam każdą z nich i szczerze polecam. Zacznijmy więc.

Logan - obiecałam, że obejrzę całą serię Wolverina, ale niestety jeszcze mi się to nie udało. Jednak nie mogłam odpuścić sobie Logana. Szczerze Wam powiem, że nie żałuję. Film jest na prawdę zaskakujący i od samego początku trzyma w napięciu. Ciężko jest rozgryźć co nastąpi za chwilę. Dla mnie postać głównego bohatera zawsze była typem macho, który skrywa swoje emocje poprzez to co go w przeszłości spotkało. Tym razem możecie jednak poznać trochę bliżej jego emocjonalną stronę. Na pewno jest tam dużo widowiskowych i drastycznych scen walki, które warto zobaczyć.


piątek, 19 maja 2017

#15. Life story (1)


        O tym jak wszystko dzieje się z jakiegoś powodu.

     Anne i Derick'a poznałam w pracy. Byli jak dwie papużki nierozłączki. Małżeństwo z młodym stażem. Kiedy ona brała wolne, to on z nią. Coś czuję, że był zaborczo o nią zazdrosny, ale nigdy nie pytałam. To w sumie nie moja sprawa, choć dochodziły mnie słuchy, że potrafili nieźle się pokłócić. Jednak lubiłam ich. Ją bo byłą zabawna i charakterna. On podobnie - trafił swój na swego. 

        Któregoś dnia pracowałam z nią i po prostu zaczęła się przede mną otwierać. Zaczęło się od mojego imienia. 
        - Lubię twoje imię - zaczęła. - Dobrze mi się kojarzy. - ciągnęła jakby trochę niepewnie czy może dalej, czy raczej nie powinna. 
        - Serio? Ja  tak średnio. Często słyszę je gdzieś na mieście. Jak matki krzyczą do dzieciaków i trochę mnie to wkurza,  bo nie wiem czy to do mnie, czy koło mnie.  
         - Lubię to imię, bo... - zawisła chwilowa cisza - ... bo moja córka miała tak na imię. - Zdębiałam. Myślę, że byłam jedną z nielicznych osób, które znały tą historie. Anne była aktualnie w ciąży i to zaawansowanej. Z tego co mi było wiadomo miała urodzić chłopca. I gdzie tu "A..."  jako imię dla chłopca? Ale zanim przejdę dalej, czy to nie okropne, że ktoś wyjawił mi swoją skrywaną tajemnicę, a ja ja od tak publikuję teraz jako interesujący materiał na fragment opowiadania?  Czuję, że postępuję trochę nie okej - przejdzie mi za jakiś czas. 

         Anne zaczęła wylewać z siebie coś co widocznie długo jej ciążyło. Miałam wrażenie po usłyszeniu tej historii, że musiała się komuś z tego wygadać bo ją bardzo uwierało tam w sercu. Pewnie Derick już nie był dobrą osobą, której mogła opowiedzieć to na nowo. 
       Jej historia jest bardzo ciekawa i kiedy ją usłyszałam, szczerze zwątpiłam czy to prawda ponieważ zabrzmiało to jak fragment nierealistycznej opowieści. Ale życie na prawdę pisze dobre scenariusze - znam to z autopsji. 
         
        Nasza bohaterka pochodziła z domu dziecka. Pozostawiona przez matkę razem z jeszcze trójką rodzeństwa: dwie siostry i brat. Tam poznała chłopaka, w którym była zakochana. Zaciążyła w młodym wieku i szybko musiała wydorośleć. Z resztą dom dziecka myślę dał jej lekcję dorosłości już wcześniej. Jak to mi opisała : "No i urodziłam najpierw jedno dziecko, później drugie i trzecie. I żyliśmy tak sobie." - pamiętam, że przy tych słowach westchnęła. Czułam jej smutek kiedy wyrzucała z siebie ten ciężar. - Hej jeśli nie chcesz mi mówić, to nie mów.  - rzuciłam. Byłam ciekawa, wy byście nie byli? Ale wiedziałam, że temat jest ciężki. Wiedziałam też, że choć opowie mi o tym wszystkim nie będę mogła nic powiedzieć. Nic po za jakimiś głupimi słowami pocieszenia typu "to smutne" czy "Przykra sprawa",  bo co innego możesz powiedzieć osobie, która przeszła coś takiego. No właśnie przejdźmy dalej... 

niedziela, 14 maja 2017

#14 .Inspire - 10 oryginalnych tatuaży

Od dwóch tygodni nic tu nie napisałam. Mam wymówkę, ale nie będę jej pisała. Choć może nie wcisnęłabym to w kategorię wymówek. Jestem tylko człowiekiem i nawet ja tracę nastrój, chęci, inspiracje od czasu do czasu.

 Dzisiaj wrzucę trochę luźny post. Inspirowany tatuażami. Szukałam jakichś ciekawych wzorów i miejsc, w których można je zrobić. Postanowiłam więc, że dzisiaj przedstawię wam kilka najoryginalniejszych tatuaży jakie znalazłam w internetowych przestworzach.

1. Motyw przemijającego czasu w takiej kombinacji na ramieniu jest na prawdę fajnym połączeniem. Przemawia do mnie przekaz zawarty na tym wzorze. 

2. Tatuaże 3D na pewno znacie, ale od kiedy zobaczyłam ten gdzieś w internecie, robi na mnie wielkie wrażenie. Mam małe podejrzenia co do tego, że oryginalnie to nie tatuaż, a po prostu body art, ale inspiracja i tak jest sama w sobie świetna. 

3. ( lewa) Bardzo lubię tego typu tatuaże. Wyglądają na prawdę ciekawie. Czasem sama czuje się jak maszyna w ludzkiej skórze. 
4. ( prawa) Widziałam wiele ciekawych tatuaży przedstawiających muzykę czy jakąś jej symbolikę. Zazwyczaj były one deliaktne i dyskretne. Ten jednak jest tak oryginalny i nietypowy, że musiałam go wrzucić w to zestawienie. 

5. Kobieta zmieniająca się w zwierze. Tak na prawdę to wszyscy jesteśmy jak zwierzęta. Jedni mniej, drudzy więcej drapieżni. Nie bez powodu w końcu wzięły się takie porównania jak "szczwany jak list", "potulny jak baranek". 

 6. Tu też mam podejrzenie, że to tylko szkic, ale sam pomysł i tak świetny. Podzielenie ptaszka na dwie części tak by łączył się w dłoniach, jest na prawdę ciekawym przejawem kreatywności. 

7. Sztylet w zgięciu palca? Sama osobiście nie zdecydowałabym się na taki tatuaż, ale sztuka iluzji została tu fajnie wykorzystana. 

 8.  Miałam w klasie w technikum koleżankę, która interesowała się biologią i chciała iść na medycynę. Pamiętam, że kiedyś powiedziała coś w stylu "Czemu ludzie rysują tak serce? A gdzie żyły, komory i cała reszta? ". Ten obraz przypomina jak na prawdę wygląda ( właściwie to nawet obrzydliwie) ludzkie serce. Nie wiem jak to nawet zinterpretować, bo pomysłów na to mam dość sporo. 

9. Postać ukrzyżowanego Jezusa, w którym po raz kolejny widzę przejaw genialnej kreatywności. Przyrzyjcie się dobrze temu tatuażowi i temu, jak ramię Jezusa jest ramieniem właściciela tego dzieła sztuki. 

korony, kolory, tatuaże

10. I ostatni już, ale nie najgorszy to tatuaż dla pary. Być może dla Was nie wydaje się on oryginalny, ale jak dla mnie jest  świetny ze względu na kolorystykę koron. Zauważyliście, że zakochani zazwyczaj stawiają na prostotę? Tutaj wielki szacun za pomysł i oryginalność.  


Poważnie myślę nad zrobieniem swojego pierwszego tatuażu. Oczywiście z tym zamiarem zabieram się już od kilku dobrych lat. Tym razem jednak ostatecznie postanowiłam, że w tym roku go zrobię! Kto wie może od razu dwa?  Piszcie co sądzicie o powyższych wzorach i czy odważylibyście się na któryś z nich ?
 Macie też swoje tatuaże? Jaki jest Wasz stosunek do nich i czy zamierzacie sobie zrobić? Piszcie w komentarzach!

Zapraszam też na moją stronę na facebooku. Znajdziecie tam dużo  inspirujących zdjęć z cytatami mojego autorstwa. Możecie też być na bieżąco z publikacjami. A po za tym kiedy nie ma mnie tu, to jestem tam często dzięki czemu mogę na bieżąco mieć z Wami kontakt.

facebook, fanpage, AgentGirl

piątek, 28 kwietnia 2017

#13. Wygrali w zdrapki... a wy co byście zrobili?


     Dwóch polaków niedaleko mojego miejsca zamieszkania wygrało w zdrapki. I to nie 100 czy 200, ale 1 milion funtów. Jak doszła do mnie ta informacja? Prosta sprawa. Jeden z kolegów z pracy był na tyle podekscytowany tą informacja, że zagaił temat podczas pracy. Obok nas stała koleżanka . Zaczęliśmy rozwijać temat.

Co byście zrobili z taką kupą kasy? - zadałam im pytanie, równocześnie zadaje je teraz Wam!

     Padły różne odpowiedzi: "Ja to bym zostawił w #@$#$ tą firmę i wyjechał gdzieś, albo wrócił do kraju." - podrzucił kolega. Wyobraźnia pociągnęła nas dalej.  Dziewczyna wyznała, że kupiłaby w Polsce mieszkanie, pewnie nie ma zamiaru tu siedzieć całe życie.

Pomysłodawca wyznał też, że kupił by auto i to takie wypasione i wyjechał gdzieś do ciepłych krajów. Cóż, dość przewidywalne pomysły. Dotyczące chyba każdego z nas.

Co ja zrobiłabym z taką góra pieniędzy? 

     Myślę, że moja fantazja na temat wygranej niewiele różni się od tego co powiedzieli moi współpracownicy. Na pewno zrobiłabym sobie pół roczny odpoczynek od pracy i wyjechała gdzieś w jakieś ciepłe kraje. Albo lepiej, pozwiedzałabym trochę świata. Tylko po to by być bardziej obytą kulturowo, poznać kilka podstawowych słów i zwrotów w paru językach, porobić masę zdjęć z podróży i napawać się odpoczynkiem od życia przeciętnego robola.
wygrana,zdrapki, scratch cards,

piątek, 21 kwietnia 2017

#12. Jak dbam o... - moja codzienna pielęgnacja ciała cz. 1.


 Hej kochani!
    Dzisiaj będzie trochę o mojej codziennej pielęgnacji ciała, kosmetykach które używam, skąd i gdzie je kupuję - czyli typowo babski temat. No dobra to teraz do rzeczy.

Nie wychodzę z domu bez nabalsamowania się! Nie ma takiej opcji, nie ma możliwości choćbyście mnie szczuli psami i innymi!  To mój nawyk, który pielęgnuję od lat. Tak więc naturalnie w mojej kosmetyczne musiał znaleźć się balsam do ciała. Jeden? No gdzie, trzy!
ciało, pielęgnacja, kremy, balsamy, oliwka

     Pierwszy, który widzicie( od lewej) to krem do ciała firmy inecto naturals. Firma ma na angielskim rynku kilka swoich produktów i chyba cieszy się popularnością. Jeśli chodzi o krem do ciała to jak głosi nawilża skórę. W tym przypadku wybrałam kokosowy ( chyba nie mieli wtedy innych opcji). Szczerze Wam powiem co do zapachu to byłam zaskoczona. Ogółem za kokosem nie przepadam, ale krem w swoim aromacie przypomina mi bardziej kakao niżeli kokos. To jak najbardziej dla mnie na plus, bo w tym drugim lubuję się niemiłosiernie. Bardzo fajnie się wchłania i delikatnie pachnie. Jest dosyć tłusty, ale chyba to na plus niż na minus. W konsystencji nie jest zbyt gęsty. Jeśli już to raczej rzadki, ale jak dla mnie nie mam z tym problemów. Bardzo dobrze się sprawdza jeśli chodzi o moją skórę. Dobrze nawilża i natłuszcza. W kolorze oczywiście biały. Pojemność to 250 ml, a starczył mi na ponad dwa miesiące!