piątek, 21 kwietnia 2017

#12. Jak dbam o... - moja codzienna pielęgnacja ciała cz. 1.


 Hej kochani!
    Dzisiaj będzie trochę o mojej codziennej pielęgnacji ciała, kosmetykach które używam, skąd i gdzie je kupuję - czyli typowo babski temat. No dobra to teraz do rzeczy.

Nie wychodzę z domu bez nabalsamowania się! Nie ma takiej opcji, nie ma możliwości choćbyście mnie szczuli psami i innymi!  To mój nawyk, który pielęgnuję od lat. Tak więc naturalnie w mojej kosmetyczne musiał znaleźć się balsam do ciała. Jeden? No gdzie, trzy!

     Pierwszy, który widzicie( od lewej) to krem do ciała firmy inecto naturals. Firma ma na angielskim rynku kilka swoich produktów i chyba cieszy się popularnością. Jeśli chodzi o krem do ciała to jak głosi nawilża skórę. W tym przypadku wybrałam kokosowy ( chyba nie mieli wtedy innych opcji). Szczerze Wam powiem co do zapachu to byłam zaskoczona. Ogółem za kokosem nie przepadam, ale krem w swoim aromacie przypomina mi bardziej kakao niżeli kokos. To jak najbardziej dla mnie na plus, bo w tym drugim lubuję się niemiłosiernie. Bardzo fajnie się wchłania i delikatnie pachnie. Jest dosyć tłusty, ale chyba to na plus niż na minus. W konsystencji nie jest zbyt gęsty. Jeśli już to raczej rzadki, ale jak dla mnie nie mam z tym problemów. Bardzo dobrze się sprawdza jeśli chodzi o moją skórę. Dobrze nawilża i natłuszcza. W kolorze oczywiście biały. Pojemność to 250 ml, a starczył mi na ponad dwa miesiące!

piątek, 14 kwietnia 2017

#11.Trzy miesiące bloga - podsumowanie.



     Właśnie 12 kwietnia minęły mi trzy miesiące blogowania. I powiem wam, że czuje się świetnie z tego powodu. Głównie dlatego, że wraz z nowym początkiem wiem w jakim kierunku chcę iść. To na prawdę ważne, bo przy prowadzeniu poprzedniego chyba nie do końca byłam tego świadoma. Blogi w dzisiejszych czasach nie powstają od tak sobie. Jasne, na początku nikt nie myśli o korzyściach, które można z tego mieć, ale wraz z rozwojem strony to przychodzi samo. Mi ma pomóc to w rozwoju swojej grafomanii. Tak piszę, i to główny powód dlaczego tworzę bloga. Już mam pomysły na publikację, które będą daleko odbiegać o luźnego lajfstylowego blogowania, pytanie tylko czy jesteście na to gotowi?

Jak już widzicie w tytule ten post jest podsumowującym moją działalność przy blogu przez ostatnie trzy miesiące. W związku z tym podzielę się z Wami kilkoma ciekawostkami, które w tym czasie miały miejsce.

sobota, 25 marca 2017

#10. Chciałabym być lepsza w..., ale nie jestem!

      ♬  Bruno Mars - That's what I like 

Na cały miesiąc miałam rozplanowaną listę postów, które chciałam opublikować. Jednak życie pisze swoje scenariusze, inspiruje mnie co róż. Ale prawda jest taka, że narzuciłam sobie przypadkowe tematy ( oczywiście kiedyś na pewno je poruszę), które są dosyć ciężkie do opisania i potrzebują nieco więcej czasu na przygotowanie.

      Ten post zainspirowany jest jednym z moich ratunkowych tematów na posty. Swoją drogą muszę Wam przyznać, że prowadząc bloga i chcąc robić to systematycznie, warto taką listę awaryjną posiadać w razie braku weny lub po prostu kiedy nie czujecie, że to odpowiedni czas na coś z listy waszych pomysłów!

Dzisiaj zmieszam się z błotem? No, nie do końca. Wytknę jednak sobie swoje słabości. Rzeczy, które chciałabym robić lepiej, ale z jakichś przyczyn nie robię. Może zmotywuje mnie to do pracy nad tymi rzeczami? Może i zmotywuje Was i na to liczę!

Na pewno każdy z Was ma takie rzeczy, pasje, słabości czy punkty, w których wypada blado. A prawda jest taka, że chciałby lepiej i patrząc na innych ludzi, którzy to mają i robią lepiej, też byśmy chcieli. Z jakichś powodów jednak coś nam nie idzie. Nie czujemy się, nie odczuwamy potrzeby polepszania swojej wiedzy w rożnych dziedzinach. Dlaczego tak się dzieje, a jednak chcielibyśmy? Dlaczego choć chcemy, to nic z tym nie robimy?  Dzisiaj postaram się to rozgryźć. Ale na początek w czym ja chciałabym być lepsza, ale nie jestem?

1. Fotografia - blogowanie wiąże się z robieniem fotografii. Oczywiście nikt nie mówi, że zaraz musisz zostawać profesjonalistą. Jednak chciałoby się te zdjęcia robić w dobrej jakości, z dobrego profilu i łapać jak najlepsze ujęcia. Ja niestety jestem w tym gówniana! I to dosłownie. Ilekroć znajomi proszą mnie o zrobienie zdjęcia grupowego czy innego czuje niepewność. Po fakcie zawsze podkreślam "Takie sobie, ale może będą Ci się podobać!" - na serio! Nie znam się na tym i po prostu jakoś nie czuje, że to moja dziedzina.

Czy jakoś próbuje się z tym uporać? Tak! Korzystam z rad jakie otrzymuje od ludzi, którzy się tym zajmują. Są to blogerzy fotografowie, porady wyrwane z artykułów w gazetach czy na blogach. Sama też szukam informacji o tym jak można polepszyć jakość zdjęć jeśli jesteś amatorem! Serio, to na prawdę mi pomaga. Jednak czy chcę to robić aż tak doskonale? Pewnie gdyby nie blog, nawet bym nie próbowała.

2. Reklama - ja, która przerabiałam w technikum marketing, nie ogarnia reklamy ani SEO! A przecież to kolejna rzecz, która jest niezbędna w byciu blogerem. Tym bardziej jeśli myślę o swojej własnej firmie powinnam potrafić to robić. Po tylu latach prowadzenia własnej strony, niestety ze wstydem przyznam, że to dla mnie jak wdrapywanie się na najwyższy szczyt świata. Wciąż jestem przy tym gdzieś na dole. Oczywiście w planach mam rozwinięcie się w tej dziedzinie jednak wiem, że zajmie mi to trochę czasu, a tego nie mam na tą chwilę dużo. Mimo, że na obecny moment nie skupiam na tym swojej uwagi nie znaczy, że wcześniej do tego nie podchodziłam. Mimochodem gdzieś tam obijałam się o poradniki i posty blogerów, które o tym mówią.
www.agentgirlblog.blogspot.com

3. Bieganie - bardzo chciałabym biegać i podziwiam ludzi, którzy to robią. Mam do tego chęci i zapał, ale wiem jak to się zawsze kończy. Mam słabą kondycję, więc zazwyczaj już po paru minutach biegu po prostu wysiadam po całości! Oczywiście wielokrotnie próbowałam i powiem Wam, że nie czuje, iż to moja rzecz. Być może jeszcze do tego podejdę, bo myślę nad tym od dobrych paru tygodni, ale to się jeszcze okaże. Ale głównie mam przy tym obawy typu: czy zaraz nie będę chora, bo źle się przygotuje ( ubiorę), co jak będzie mi się chciało pić, a ja nie będę mieć wody pod ręką. No i ja mam jakiś dziwny lęk przed tym jak gapią się na mnie ludzie - już wiecie czemu chcę być anonimowa ;).
agentgirlblog.blogspot.com

4. Wczesne wstawanie - pracuję nad tym od kilku tygodni i powiem Wam, że idzie mi to opornie i ciężko. Nie żeby nie było widać żadnych postępów, bo je zauważam. Jednak mój organizm nie lubi chyba jak mu się narzuca jakichś warunków i rutyny. Bardzo chcę wstawać wcześniej, a wcześniej dla mnie to między 7:30 - 8:30, a nie jak zazwyczaj mi się zdarza 9 - 10:40! Każdego dnia właśnie w tych oczekiwanych przeze mnie godzinach nastawiam sobie budzik. Jednak zazwyczaj różnie się to kończy. Ale przypominam, że ostatnio była zmiana czasu z zimowego na letni, więc może zacznę wstawać godzinę wcześniej?
agentgirlblog.blogspot.com

5. Podejmowanie odpowiednich decyzji - na to chyba nie ma recepty. Życie każdego z nas budowane jest na błędnych decyzjach, które w efekcie uczą nas jak podejmować te właściwe. Jednak chciałabym posiadać moc podejmowania odpowiednich decyzji od razu. Myślę, że to zaoszczędziło by mi na dzień dzisiejszy wielu kłopotów, wiele zmarnowanego czasu i odrzuceniu już dawno temu nieodpowiednich ludzi z mojego życia. Do tego wrzuciłabym też bycie bardziej asertywną.

6. Gotowanie - a właściwie to chciałabym potrafić więcej w kuchni zdziałać, z lepszym rezultatem i mieć do tego więcej serca. Jednak ja - która potrafi spiep*rzyć zrobienie budyniu - nie jestem stworzona do bycia "gosposią domową ". Nie dlatego, że mi nie wychodzi. Po prostu całe życie sobie wbijałam to w głowę i ta myśl teraz wraca do mnie. Oczywiście staram się i próbuję, ale uwierzcie mi, że nie podałabym Wam czegoś co robię po raz pierwszy w życiu - dla Waszego własnego bezpieczeństwa. Oj biedny będzie mężczyzna, z którym kiedyś będę na resztę życia  ( lepiej niech potrafi gotować!).
www.agentgirlblog.blogspot.com

Mimo tego wszystkiego co chciałabym robić lepiej, ale jestem na serio tragiczna nie załamuje się. Są rzeczy nad którymi pracuję i staram się ulepszyć. Inne rozwijam jak widzicie tylko do pewnego poziomu, który mi będzie potrzebny. Nie we wszystkim możemy być mistrzami. Nikt z nas nie urodził się alfa i omegą i obarczanie się za nasze niedoskonałości nie powinno leżeć w naszej gestii. Z zasady oceniam się surowo tylko w kwestiach, na których na prawdę mi zależy. Na pewno często ganiam się jeśli na czas nie opublikuję nowego postu, nie wykonam czegoś dla kogoś, a obiecałam lub nie wykonam rzeczy z listy w określonym czasie lub w ogóle! Ważne by wiedzieć, co jest dla nas priorytetem. Bycie słabszym w jakiejś dziedzinie nie czyni nas nieudacznikami!
 A narzucanie sobie zbyt wiele celów w wielu dziedzinach sprawi tylko, że poczujemy się przytłoczeni ilością wyzwań!

Cóż to chyba wszystko, chyba, że jeszcze coś mi umknęło? Jeśli tak, to wpiszę w komentarzach, a wy? Piszcie w czym wy czujecie się słabi i jak sobie z tym radzicie? 

poniedziałek, 20 marca 2017

#9. Grammarly - mój mały pomocnik za granicą.

Kiedy tu przyjechałam przyszedł taki moment, że zaczęłam po angielsku pisać maile. Głównie w sprawie wynajmu mieszkania. Również kiedy korzystałam z aukcji internetowych i pisałam wiadomości do sprzedawców. Oczywiście miałam polskiego laptopa z polską klawiaturą.
www.agentgirlblog.blogspot.com

Samo pisanie po angielsku nie jest trudne, ale bardziej chodziło mi o estetykę moich wiadomości. Po jakimś czasie natknęłam się na reklamę programu, który sprawdza i poprawia angielską pisownię. To było to! Musiałam tego spróbować. Programem tym był Grammarly. To program, który poprawia gramatykę, czasy, interpunkcję itp. Zaznacza Wam błędy, a po kliknięciu na nie sugeruje wam poprawną ich pisownie. Ale to nie tylko sugestie. Są to też wskazówki i informacje na temat danej pisowni wyrazów i kiedy ją stosujemy. Dzięki temu jesteście w stanie poprawić swoje maile, prace w języku angielskim w łatwy sposób.

poniedziałek, 13 marca 2017

#8. Pieniądze to nie wszystko, ale...

      Dzisiejszy post to nie będą porady na temat Anglii czy życia ( choć może trochę?). Tym razem będzie trochę refleksyjnie. Temat jak już w tytule możecie dostrzec dotyczyć będzie pieniędzy.

agentgirlblog.blogspot.com

Jak wiemy wszyscy to wokół nich kręci się świat. Bez nich nic nie kupimy, nie będziemy mieli gdzie mieszkać, z czego żyć, co jeść. I pewnie około 95%  z Was o nich myśli albo myślało chociaż 5 razy w ciągu dzisiejszego dnia. Za nimi gonimy i to po nie chcemy sięgać jak najszybciej oraz w jak największych ilościach. Niestety na to trzeba ciężko zapracować, choć są tacy, którym przychodzą one łatwo.

Chciałam powiedzieć, że dla mnie one też kiedyś były najważniejsze. Potrzebowałam ich by opłacić rachunki, długi, kupować żywność i chemię. Również ubrania, rzeczy użytku codziennego, inwestowałam też w moje pasje. Oczywiście nadal ich w tych celach potrzebuje - przecież nie będę was kłamać, że nie.